tak dobrze to nie będzie

Dzisiaj Ulka musi obejść się bez róży. Nie można ich tak często darować, bo by się szybko znudziły. Oczywiście, że róże, a nie Ulka 🙂

Mam nadzieję, że ten fioletowy kwiatuszek też Ci się Ulu  spodoba, tym bardziej, że to zdjęcie robiła moja koleżanka Ilza – Ela.
Ale tym razem nie zabieraj tego ślicznego kwiatuszka do siebie, pozostaw go i dla innych :-),

Dzisiaj piątek – dzień dla mnie  pełen niespodzianek.
Wczoraj po raz pierwszy od dłuższego już czasu „narywały” mi kolana, znak, że będzie padało.
A ja się przecież z Magdą z blogu umówiłam w ogródku kawiarnianym……  😦
A tu pogoda nijaka, mży deszcz, jest bardzo chłodno…..  ale może około 16-stej troszkę się rozjaśni i ociepli, a może słonko nawet wyjdzie.
A wtedy w ogródku będą trzy słonka” to na niebie, Magda i ja 🙂
Ale znów mogę potwierdzić, że mój wewnętrzny barometr działa bez zarzutu, ostrzegał przecież przed taką pogodą, tylko co mi z tego, że ostrzegał?
Będziemy musiały siedzieć wewnątrz restauracji, a na papieroska ewentualnie wychodzić sobie przed budynek, ale to nie to samo. Bo na przykład kawka najbardziej smakuje przy zapalonym papierosku. Kto nie pali, nigdy tego nie zrozumie.

Wczoraj stanęłam na wadze i…znów mi 2 kg ubyło. Pomału, bo pomału, ale skutecznie.
Ważę teraz 94 kg, ale te 4 kg do grudnia koniecznie muszę „upuścić”, a może i wcześniej (i więcej).
Spacerki wyraźnie mi pomagają.
W związku z moim odchudzaniem spotkała mnie jeszcze jedna miła niespodzianka. Otóż obliczyłam swoje BMI i chociaż jest wciąż jeszcze spore, ale oznacza otyłość I-szego stopnia, a zaczynałam przecież od otyłości stopnia III -ciego, czyli jest spory jednak postęp.
Coraz częściej myślę o wdrożeniu  w swój życiorys tego basenu, ale okazuje się, że nie jest tak łatwo trafić na dobry basen z wolnymi godzinami na zawołanie.
A tu jesień się zbliża, a potem zima, trochę za późno chyba się przebudziłam. A może takie wodne masaże pomogłyby mi trochę w usuwaniu tych wstrętnych zmarszczek, które powstały na moim brzuchu, na piersiach i na udach, co prawda na plażę się nie wybieram, zresztą i tak noszę strój jednoczęściowy, ale sama świadomość, że je mam, okrutnie mnie denerwuje. No, ale czemu tu się dziwić, tłuszczu sporo jednak ubyło, a skóra pozostała niestety ponaciągana. Żeby tak można było wziąć jakieś żelazko i skórę wyprasować……. no właśnie woda w basenie okazałaby się takim zbawiennym żelazkiem, przecież taki masaż jest naturalny i najlepszy.
Na bieganie na razie się nie nastawiam, bo jednak nie jest wcale łatwo mi chodzić (a co tu o bieganiu mówić), czasami jest OK, czasami stopy dokuczają, zależy od pogody.
Ale i tak nawet w chodzeniu pewne postępy czynię, a to mnie cieszy!
Może kogoś zdziwić fakt, że tak tu wszystko szczerze piszę, ale przyznawanie się do błędów nie jest wcale zawstydzające, a przecież wiele takich właśnie głównie dietetycznych błędów w życiu popełniałam, teraz ponoszę tego skutki. Zresztą w dużym stopniu takie zwierzenia bardziej mnie mobilizują do dalszej walki z tuszą i innymi przeciwnościami.

Pozostaje mi tylko życzyć wszystkim miłego weekendowego odpoczynku i głowa do góry, będzie dobrze, a może i nawet bardzo dobrze?