Dzisiaj jesień zapukała do naszych okien

 

Zdecydowanie weszła w nasze życie i ogarnęła nas swoim płaszczem – Pani jesień.
I czy nam się to podoba, czy nie, to teraz ona będzie przez 3 miesiące nam królowała.
Czy będzie ciepła i kolorowa, czy zimna, szara i straszyła nas deszczem i chłodziła nas zimnym wiatrem?
No to czekamy Damo Jesień na Twoje decyzje.
Jedno wiadomo, że do ciepłych letnich dni musimy jeszcze długo poczekać……

 

 

Ale, ale…… przecież nie możemy zapomnieć, że dzisiaj jest środa, a skoro tak jest, to oczywiście musi być dla Ulki obowiązkowa różyczka.

Witaj Uleńko w kolejnej, tym razem jesiennej środzie. Żeby Cię nie straszyć daję jeszcze całkiem letnią i słoneczną różyczkę, żeby jeszcze tą dobrą porę roku, jaką jest lato i Tobie i wszystkim jeszcze przedłużyć!
Wszystkiego dobrego Ci życzę na te jesienne dni, bądź cały czas tak samo promienna i wesoła jak ta Twoja piękna różyczka, bo wreszcie kiedyś i wiosenny czas nastanie….

W mieszkaniu też widać, a raczej czuć jesień, dzisiaj włączyli nam już centralne ogrzewanie i zrobiło się nagle tak cieplutko w mieszkaniu.
I tak ju pozostanie do końca kwietnia, początku maja.

Dzisiaj środa, więc idę dopiero a popołudniową zmianę i bardzo dobrze, jeszcze nam się do tego czasu trochę powietrze ogrzeje, jeszcze złapię tę resztkę promyczków słonka i schowam na zimniejsze dni do mojego sejfu.
Z jednej strony dobrze jest iść na rano do pracy, bo potem pozostaje jeszcze za nami długi dzień. Co prawda już coraz krótszy, coraz wcześniej zapada zmrok, ale jeszcze po drodze mogę cieszyć się słońcem, i potem, gdy jego plamy, w których tak uwielbia wylegiwać się Pepa pozostają na mojej podłodze. Pepa zawsze szuka takich słonecznych miejsc, rano u mnie w pokoju, bo mam pokój od strony wschodniej i najwcześniej właśnie u mnie jest słonko, potem popołudniu w salonie, bo tam wtedy słonko „króluje” Leży sobie w takiej plamie słonka i wygrzewa swoje „stare”, bo trzyletnie kości. A gdy słońca nie ma, Pepa uwielbia leżeć w przedpokoju przy kaloryferze.
Ale za to, gdy idę na zmianę popołudniową mam okazję dłużej sobie pospać, dzisiaj obudziłam się dopiero o 9 rano, stąd tak późno dzisiaj pisany jest mój blog.
Nawet V.I.P. spytał, czemu jeszcze nie ma blogu napisanego i napomniał mnie, że Ulka pewnie już z niecierpliwością na ten środowy wpis oczekuje.

Życzę wszystkim miłej środy i miłej, pogodnej bez deszczów jesieni, bez dolegliwości i w związku z tym reumatycznych bóli, z uśmiechem kolorowych  jesiennych darów, pysznych orzechów, czerwono żółtych jabłuszek i grusz, no i przede wszystkim uśmiechniętej od ucha do ucha dyni, z której można przecież przygotować tyle pysznych potraw, począwszy od zup, jarzyny do mięs czy nawet wypieków.
A ja już czekam z niecierpliwością na wspaniałą zupkę dyniową Moniki, która smakuje wprost wybornie dzięki wszystkim dodanym przez nią przyprawom. Jest tylko lekko słodka w smaku, ale za to też i ostra od kurkumy i innych doskonale dobranych składników.
Tak wspaniałą zupę umie tylko podać Monika.
Na wszelki wypadek adresu nie podaję, bo potem zabrakłoby tej pysznej zupy dla mnie 🙂

No to do jutra!!!!!