środa z różą, lecz bez Uli

 

Ale dzisiejsza absencja Uli w moim blogu jest usprawiedliwiona.
Wczoraj w komentarzu napisała, że  wyjeżdża na kilkudniową wycieczkę i nie zdąży niestety tu dzisiaj zaglądnąć.
Już wczoraj podesłała mi środowe pozdrowienia.
Nic nie szkodzi, nawet się cieszę, że  sobie pojechała, akurat trafiła na wspaniałą, prawie letnią pogodę.
Ale wiem, że zaraz po przyjeździe na pewno tu zaglądnie i swoją różę do siebie przytuli.
Dobrej wycieczki Ulu Ci życzę, wspaniałego humoru, dobrego towarzystwa, a w takim będziesz przebywała, skoro jedziesz z własnym Klubem.
Oglądaj i zwiedzaj co tylko się da i wracaj w dobrej kondycji i w dobrym humorze potem do domu.
Różyczka  tutaj przecież na Ciebie czeka!!!

Wcale nie zapomniałam o moich zobowiązaniach, co to, to nie, po prostu musiałam je odłożyć na później.
Ale dzisiaj umówiłam się po pracy z Darią (córką Maćka), ma podjechać na przystanek przy ul. Prądnickiej i już razem jedziemy na ten nowy basen w Lemmon Fitness. Bardzo się cieszę, że ją namówiłam, bo zawsze będzie nam raźniej jechać tam we dwójkę.
Muszę tylko spakować (i niestety targać ze sobą)  idąc do pracy wszystkie precjoza do kąpieli ( kostium, buty, ręcznik), by potem nie tracić czasu i nie wracać się do domu, tym bardziej, że mamy stamtąd bezpośrednio autobus linii 164.
Ale przynajmniej może znów mi kilka deko spadnie w dół?
Tym bardziej, że już mam na oku śliczną sukienkę, już nie letnią, a raczej jesienną, z długim rękawem, bardzo zresztą elegancką.
A nic tak nie poprawia dobrego humoru, jak ruch w wodzie i zakup nowego ciucha! Szczególnie, gdy ten rozmiar sukienki tak diametralnie się zmienił.
Specjalnie kupię ciut mniejszy rozmiar, by mieć motywację do dalszego gubienia tych centymetrów w biodrach i w pasie!!!
Będzie kilka okazji do pokazania się w nowych kreacjach, pierwsza taka już w październiku, gdy będą urodziny Jaśka, a potem Wigilia dla pracowników (mam nadzieję, że wzorem ubiegłych lat ona się i w tym roku odbędzie) no i oczywiście Święta Bożego Narodzenia.
Może warto pomyśleć nawet o 2 sukienkach?, zobaczę, wszystko zależy od many, many.
Wczoraj postawiłam Lotka i….. znów około 23-ciej, już po losowaniu, powiedziałam sobie: może następnym razem? Ani jednej cyferki nie trafiłam!!!! Ale będę wytrwała, kiedyś przecież muszę wygrać. A może jeszcze dodatkowo skuszę los i zagram Extra Pensję? Takie 5000 zł miesięcznie przez 20 lat to by mi się dopiero przydało!
A ile sukienek  i nie tylko sukienek mogłabym sobie wtedy kupić! Ho, ho, ho…….
A może jednak los szykuje mi psikusa i następną kumulację wygram? Tym bardziej, że we wczorajszej edycji znów nikt szóstki nie trafił.
Kiedyś, gdy leciałam do USA  w odwiedziny do mojego stryja (kiedy to było? och, jakieś 31 lat temu) koleżanka na pożegnanie napisała mi wiersz, który tak się kończył „gdy się w życiu nic nie zmienia, pozostają nam marzenia, I tak się nie tarzasz w puchu, nie upadaj więc na duchu”
Często te słowa Asiu sobie przypominam, zwłaszcza, gdy czeka mnie następne losowanie, nie upadam więc  na duchu, bo wierzę w swoje szczęście.
Ale faktem jest to, że w puchu to ja się raczej nie tarzam, więc dlaczego miałbym sama siebie pozbawiać marzeń???
 Zresztą jedno moje wielkie marzenie , utrata wagi już się spełniła, chociaż jeszcze nie do końca, jeszcze trochę pozostało przede mną….

Dzisiaj zapowiadają bardzo wysokie, jak na tę porę roku temperatury, nawet około 28 stopni, więc życzę wszystkim miłej i słonecznej środy.