jak zwykle, niedziela, ale już po świętach

 

Witam serdecznie w ostatnią już świąteczną niedzielę. Właściwie okres Bożego Narodzenia skończył się w dniu święta Trzech Króli, ale ponieważ następne dni były dniami wolnymi od pracy, przedłużyliśmy sobie nieco ten świąteczny, miły  czas o te kilka dni.
W tradycji polskiej, okres Bożego Narodzenia obchodzimy aż do dnia 2 lutego, czyli do dnia  Ofiarowania Pańskiego i święta Matki Bożej Gromnicznej.
Do tego dnia w kościołach katolickich ubrane są drzewka, a wierni śpiewają kolędy.
Ale de facto można już powiedzieć, że trzeba zapomnieć już o czasie świątecznym i trzeba wracać do niestety bardzo mroźnej i ciężkiej politycznie rzeczywistości.
Na razie przed nami czas karnawałowy. W tym roku karnawał będzie trwał stosunkowo długo, bo prawie dwa miesiące. Zwyczajowo Karnawał rozpoczyna się od Trzech Króli, czyli od 6 stycznia i trwa do popularnego śledzika, który w tym roku wypada 28 lutego.
A potem nadchodzi okres 40 dniowego postu, zatrzymania się w zabawach i rozpustach wszelakich, żeby doczekać szczęśliwie trzeciej niedzieli kwietnia, czyli 16 dnia tego miesiąca, w którym  będziemy rozpoczynać Święta Wielkanocne.

Ale do tego czasu tyle jeszcze może się dziać……..

 

Muszę się Wam przyznać, że ja już w tej chwili w nic nie wierzę…..

Czuję się rozczarowana naszą opozycją…chociaż właściwie nie powinnam, bo od dłuższego czasu zdaje sobie sprawę z tego, że właściwie opozycja jako prawdziwa i sensowna opozycja  w Polsce nie istnieje. A po ostatnich wpadkach zarówno Petru jak i Kijowskiego wiem, że znów straciliśmy to, co udało się przez ostatnie kilka miesięcy odbudować, może jakieś zaufanie, może jakąś nadzieję……
Teraz tylko można sobie zaśpiewać za Elektrycznymi Gitarami :TO JUŻ JEST KONIEC, NIE MA JUŻ NIC,  JESTEŚMY WOLNI, MOŻEMY IŚĆ
IŚĆ???? ale dokąd i po co, bo jak na razie nie ma żadnej nadziei. Dwaj panowie zrobili w Nowym Roku Pisowi wspaniały prezent, który objawił im się tylko wypasioną anty opozycyjną pożywką, którą zresztą PIS ochoczo  przeciwko opozycji wykorzystał. Przykro mi, że musiałam to napisać, wierzyłam w KOD i może i nadal wierzę, bo w sumie ten ruch to nie jest tylko jedna osoba, w postaci pana Kijowskiego, który okazał się niestety miernym człowieczkiem. Ale czy wystarczy pozostałym działaczom KODU z powrotem odbudować do siebie zaufanie, czy znajdzie się ktoś charyzmatyczny, który pociągnie za sobą masy, ale nie ociągając przy tym prywatnych korzyści? Czy w Polsce naprawdę nie ma prawdziwie szlachetnych i oddanych dobrej idei ludzi?
Ktoś taki jest potrzebny, tylko gdzie ich szukać? Inaczej damy znów się zamrozić na pewien czas, znów zanurzymy się w marazmie i znów każdy powie, nie warto się wysilać bo….. nic to nie da, znów zostaniemy oszukani.
POLSKO, OBUDŹ SIĘ Z ZIMOWEGO SNU,   najwyższa ku temu pora. Jedno, czy dwa  niepowodzenia nie mogą zniszczyć wszystkiego do cna, jakieś dobre wyjście przecież musi się znaleźć z tej, jak na razie,  patowej dla Polski sytuacji

A ja już całkowicie zamarzłam, tak do cna, nawet przy szczelnie zamkniętych oknach. Niestety jest to skutkiem tego, że mieszkam na parterze, co prawda na  wysokim parterze, ale całe zimno z klatki schodowej zagląda do mojego mieszkania. Strach w nim się nawet rozebrać. Właściwie Kasia podpowiedziała mi fajne rozwiązanie, rozwieszenie grubej kotary na drzwiach wyjściowych, tylko wtedy będę niestety trochę kałapućkała się przy otwieraniu drzwi, będę się wplątywała w zasłonę i trudno drzwi by się wtedy otwierało. Czyli takie wyjście ma swoje i dobre i złe strony.
A zresztą jak długo jeszcze tego zimna będzie? Mam cichą nadzieję, że już nie za długo, że to ostatnie takie mroźne podmuchy tej zimy. Wczoraj wieczorem na moim termometrze było minus 20 stopni, brrr, dobrze, że nie musiałam opuszczać domu, ale miałam też i kłopoty z wietrzeniem kuchni (ach, te papierosy), musiałam dodatkowo ubrać na chwilę swoją zimowa kurtkę, ale i tak wietrzyłam mieszkanie bardzo króciutko.
Czy ja już pisałam, że nie cierpię zimy? Wiem, powtarzam się, ale dzisiaj z całą stanowczością dodam : jeszcze bardziej nie cierpię mrozów.
Też już to pisałam? Trudno, znaczy się, że to jest jednak prawda.

Wczoraj oglądnęłam sobie na CDA  świetną komedię  „Dwaj zgryźliwi tetrycy” Fakt, już kiedyś ją oglądałam, ale jest tak sympatyczna, taka pełna humoru, że z przyjemnością można jeszcze raz oglądnąć historię dwóch sąsiadów, znających się jeszcze z lat młodzieńczych, którzy nie mogą w sumie bez siebie żyć, ale cały czas jeden drugiemu robi na złość, a wynikają z tego niesamowicie zabawne sytuacje. Jest jeszcze druga część tej sagi pod tytułem ” Dwaj jeszcze bardziej zgryźliwi tetrycy”, pewnie też dzisiaj ją  sobie oglądnę.

Popatrzyłam przed chwilą na termometr za oknem, znów ten mróz, minus 18 stopni. Wiem, że w dzień kilka stopni termometr skoczy w górę, ale jednak nadal będzie to raczej mroźna niedziela.
Biedne moje kostki, a najbiedniejsze moje lewe kolano, które daje mi ostatnio strasznie do wiwatu, nawet smarowanie maściami nie wiele pomaga. I jak tu wierzyć reklamie telewizyjnej, która głosi, że już po kilku razowym zastosowaniu maści ból ustąpi jak ręką odjął. A może tylko moje kolano jest takie oporne na wszelakie maści, chociaz jak słyszę wokoło, całkiem młodzi ludzie też już zaczynają na nerwobóle narzekać.
Również i psychika moja i pewnie nie tylko moja siada, wcale się nie dziwię, to wszystko wina braku odpowiedniej ilości światła, potrzebnego nam do życia. Właściwie dzień ciągle jest jeszcze bardzo krótki, rano długo jest ciemno, popołudnie wcześnie zmrok zapada, a i w dzień nawet jeżeli kilka promyczków słonecznych do nas zza chmurek zaglądnie, to i tak wszystko to jest zbyt mało, aby organizm człowieka normalnie pracował.
Ale poczekajmy jeszcze troszkę, w marcu już dni są na ogół dłuższe i bardziej słoneczne, a poza tym przypominam, że prognozy wieszczą, że wiosna w tym roku przyjdzie do nas bardzo szybko.
Ja ciągle tylko o tej wiośnie wspominam, ale przecież tak niecierpliwie na nią czekam…………na pewno wtedy stan mojego zdrowia wzrośnie co najmniej o 50 procent, a może i jeszcze więcej?

A póki co, życzę przyjemnej, aczkolwiek wciąż zimnej niedzieli. Ale są tacy odważni, którzy nawet te zimne dni czynnie na nartach i łyżwach spędzają.
Jestem dla nich pełna podziwu – tak trzymać.  Bo im więcej sportu za młodych lat zaznamy, tym później potem starość wraz ze swoimi bolączkami przychodzi.
Oj, ja już wiem cos na ten temat, wszak na te wszystkie moje dolegliwości skrzętnie zapracowałam przez moje młode lata, teraz zbieram niestety bolesne tego owoce….

Jeszcze raz miłej niedzieli życzę