Happy winter????


Zależy jak dla kogo happy, dla mnie na pewno nie!
Mam już dosyć tej zimy i bólu tego cholernego mojego kolana, już nie mam siły dla jakiejś nie wiadomo jakiej idei cierpieć.
Jednak będzie konieczna chyba blokada, bo inaczej żyć się nie da i żyć się nie chce…….
A przecież nogi są tak ważne dla człowieka!!
Schudłam przecież te 60 kilogramów i miało już być dobrze, a tu guzik. Nie wiem, czy to nie ta zima tak mi daje, dosłownie mówiąc, w kość, czyli w moje kolano? Najlepiej byłoby powymieniać te kolana i biodra na jakieś inne, ale to też wcale nie jest takie proste. Na taką operację na NFZ czeka się co najmniej w dobrym układzie 2 lata, a prywatnie i owszem, pewnie o wiele wcześniej by mnie ponaprawiali , tylko skąd na to wziąć many, many??? A i tak mogliby wymienić mi co najwyżej tylko jedną część mego kośćca.
Do kitu to wszystko – i jak tu nie mieć depresji???
Wczoraj wpadłam na genialny pomysł (tylko dlaczego dopiero wczoraj?) i aby nie marznąć (bo w domu za ciepło jednak nie było) przestawiłam zegary na trzeci poziom, rzeczywiście, rano obudziłam się w cieplutkim pokoju. Niby temperatura za oknem ma się zbliżać do większych wartości, ale dzisiaj rano i tak było  „tylko” minus 11 stopni, czyli nadal mróz. Do jasnej ciasnej, czy ja jestem eskimoską, czy co, żeby w takiej zimnicy mieszkać???
No to sobie ponarzekałam w ten poniedziałkowy poranek, a co, czemu miałabym nie ponarzekać przynajmniej raz nie na politykę w moim blogu???
Może przez to raźniej będzie mi się do pracy zebrać, skoro już swoją porcję żółci wylałam i porcję zbawiennego Nimesilu oczywiście wypiłam.. Oczywiście, z powodu tego bólu kolana znów muszę przeprosić się z towarzystwem taksówkowym, nie będę przecież narażała się na jakieś dodatkowe urazy, wystarczająco mam już dotychczasowego bólu, teraz nie mogę pozwolić sobie na żadną brawurę, a chodniki są przecież takie śliskie……
A wszystko to przez ten cholerny (brzydkie słowo!) pesel, on tak człowiekowi doskwiera.
„Bo srebro i złoto to nic chodzi o to by młodym być, więcej nic” ?
Ha, od razu przypomina mi się mój stary, pewnie już nieżyjący znajomy z Sanatorium, pan Józiu, który na te słowa piosenki z uśmiechem odpowiedział: Młodym być i nic? to ja już wolę być starym i od czasu do czasu…… pewnie miał i rację, ale……….
Żarty na bok, tak całkiem źle to już nie jest, przecież mogłoby być jeszcze gorzej, nieprawdaż?
Dlatego nie mam co już więcej narzekać, zresztą nic to nie da i tak nikt chociaż części mojego bólu na siebie nie weźmie i tym mi nie ulży.
Jest jak jest, odwiedzę pana doktora – chirurga, pewnie dostanę jakiś zastrzyk przeciwbólowy w to kolanko i po pewnym czasie  przestanie mi ono tak dokuczać. A do tego czasu muszę tylko mocno zagryźć wargi i udawać, że wszystko jest O.K. No i cierpliwie sobie muszę poczekać na wiosenne ciepełko, od razu i bóle wszystkie wtedy ustąpią.

No cóż, wszyscy wiemy, że poniedziałek jest najgorszym dniem tygodnia, trwa i trwa  okropnie długo i nudnie
Ale już za dwa dni znów będzie dla mnie radosna środa, na którą już się cieszę, bo znów „spotkam się” wtedy tutaj w blogu z moja Uleczką.

Oby nam się dobrze działo przez te najbliższe 5 dni pracy i następne dwa dni wypoczynku. Zima przecież w końcu kiedyś przeminie i znów róże zakwitną w Magdzinym ogródku……

No to póki co :   jednak……… HAPPY  WINTER 🙂