pełna nadziei

Zawsze boję się poniedziałku, bo nie wiem, co on na nowy tydzień za wieści przyniesie.
Ale jestem pełna nadziei, że ten tydzień nie będzie aż taki straszny, chociaż raczej na żadne większe niespodzianki, ani w polityce, ani w prywatnym życiu raczej nie liczę.
Ot, taki tydzień, jak każdy inny.
Chociaż….. pewnie teraz będzie mnie odwiedzało kilka osób, aby podziwiać moje nowe inwestycje w moim mieszkaniu.
Pierwsza przyjdzie oczywiście Renia, która musi doprowadzić po tym remoncie moje mieszkanie do sterylności, bo mimo, co trzeba zaznaczyć Wojtek po sobie sprzątał wszelakie ślady swojej działalności, ale daleko mojemu mieszkaniu jeszcze do doskonałości. Sama też nie podejmuje się takiego wyzwania, jednak co fachowa siła, to fachowa siła, a taką jest właśnie moja Renia.
Muszę zaopatrzyć się w jakieś drobne ciasteczka, abym miała czym swoich gości do kawusi ugościć. A przecież gość w dom, to Bóg w dom, więc będę na swoich gości czekała i mile witała.
A co ciekawego jeszcze słychać?
No cóż, zgodnie z moimi przewidywaniami nasz polski film „Boże Ciało” nie dostał Oskarowej Statuetki, otrzymał ją wraz z jeszcze kilkoma innymi statuetkami koreański film Parasite, a ewenementem jest to, że został on uznany najlepszym filmem, za co również statuetkę otrzymał, a nigdy do tej pory takiego wyróżnienia nie dostał.
Nasz polski film również był przyjęty z bardzo dużym zainteresowaniem, zwłaszcza, ze dotyczy on spraw tak wciąż bardzo w Polsce aktualnych, pewnego rodzaju rozdarcia społeczeństwa i podjęciem próby jego zespolenia.
Nie oglądałam co prawda jeszcze tego filmu, ale na pewno warto będzie ten obraz oglądnąć , może przyniesie on nieco inne spojrzenie na obecną polityczną sytuację,może znajdzie się ktoś kto skutecznie podejmie trud połączenia zwaśnionych Polaków.
Dostałam od Łukasza do spełnienia bardzo ważne zadanie: otóż Łukasz zajął się śledzeniem historii naszego rodu, a ponieważ w tej chwili jestem właściwie jednym z najstarszych jego członków, poprosił mnie, abym zaczęła spisywać wszystkie zapamiętane przeze mnie zdarzenia z dziejów naszej rodziny, co nie jest wcale łatwą sprawą, wydaje mi się, że nie wiele pamiętam z zamierzchłych czasów, chociaż czasami nawet pozorne drobnostki mogą mieć w historii dziejów rodu pewne znaczenie.
Wciąż obiecuję sobie, że za to się zabiorę i……… nie bardzo wiem w jaki sposób to rozpocząć. Ale dobrze, że Łukasz tak zaangażował się w tę sprawę, bo najmłodsze pokolenie nawet nie ma pojęcia kim był na przykład Adzik, tak bardzo związana osoba z naszą rodziną, ukochana niania mojej Mamy i Cioci Danki no i także ukochana niania ich dzieci czyli moja, mojego rodzeństwa i mojego Kuzynostwa. Kilka razy już w swoim blogu wspominałam o Pannanusi, jak nazywały ją nasi rodzice, a dla nas była ona ukochanym legendarnym Adzikiem, chciałabym, by jej legenda przetrwała następne jeszcze pokolenia, bo chociaż Jej nie znali, ale naprawdę była bardzo silnie związaną z nami wspaniała osobą, o której ślad całkowicie zaginać przecież nie może.
To tyle na dzisiaj, na razie zajęta jestem służbowymi sprawami, (zamówienia potrzebnych mi do badan rtg atrybutów) więc więcej czasu blogowi poświęcić dzisiaj już nie mogę życzę miłego poniedziałku i fajnego tygodnia.