a równy rok temu…..


czyli trzeciego czerwca 2018 roku przyszła na świat nasza Kochana Zeldunia.

Własnie takie Jej pierwsze zdjęcie otrzymałam od razu w tym dniu Jej narodzin i oczywiście szybciutko go zapisałam, a dzisiaj go tutaj przypominam.
Od tej pory na moim komputerze powstał folder zapisany słowem Zelda, gdzie można prześledzić całe Jej dotychczasowe życie, od pierwszych Jej godzin, aż po dzień gdy już jako radosna jednoroczna Księżniczka z apetytem zajadała swój urodzinowy tort.
A czas tak szybko płynie i pewno zanim się zorientujemy, Zelda pójdzie do pierwszej klasy, do pierwszej Komunii, będzie zdawała maturę, stanie na ślubnym kobiercu i sama potem zostanie szczęśliwą mamą tylko………. pewnie już zabraknie wtedy mnie, jako jej prywatnej reporterki.
Ale na pewno na dysku mojego komputera pozostanie ślad mojego reporterskiego śledzenia Jej pierwszych lat życia. pozostanie ten wpis na moim blogu……..
Wszystkiego najlepszego moja Kochana Księżniczko, bądź zawsze taka radosna i uśmiechnięta, jak w dniu Twoich pierwszych Urodzin, niech wszelkie przykrości życia omijają Cię z daleka, a wokoło Ciebie niech zawsze będą ludzie Ci, serdeczni, przyjaźni,, nigdy nie stający w opozycji do Ciebie, ale chętni pomocy i sami pomoc przyjmujący.
Niech Twoje życie będzie pogodne i słoneczne, takie samo, jaka jest słoneczna pierwsza rocznica Twoich Urodzin.
Kocham Cię bardzo moja Kruszynko i cieszę się, że jesteś, że mnie z Rodzicami odwiedzasz, raduje mnie każdy Twój uśmiech i ta słodka minka, gdy tak śmiesznie marszczysz nosek gdy się uśmiechasz.
Chciałabym przejść z Tobą przez całe Twoje życie, ale wiem, że to jest nie możliwe, dlatego cieszy mnie każde z Tobą spotkanie i mam nadzieję że jeszcze wiele takich przemiłych spotkań nas czeka.

Dzisiaj mamy nareszcie słoneczny, prawie letni poniedziałek.
Swoją drogą, jak szybko potrafi przejść ta przedziwna aura różne pory roku, dopiero co było chłodno i mokro, jak w jesieni, a tu nagle, po kilku dniach temperatura diametralnie zmieniła się, nawet nie na wiosenną, a od razu na letnią.
No i całe szczęście, bo przynajmniej swoje kostki nieco ogrzeję i pewnie mniej będą mi dokuczały, chociaż tak po prawdzie, wcale nie lubię temperatury powyżej 26- 28 stopni, a taka się nam na najbliższe dni zapowiada.
Wczorajsza niedziela też była bardzo cieplutka i milutka, tym bardziej, że odwiedziła mnie Wika, która przyjechała do Krakowa na parę dni ze swojej Uczelni na Śląsku, przyjechała wczoraj do mnie na motorze wraz ze swoim Tatą Maćkiem.
Jakie to miłe, że nie zapominają o swojej starej, poczciwej Ciotce, prawda?
Tak ogólnie mówiąc, jestem całkiem pozytywnie nastawiona na bieżący tydzień, staram się nie myśleć o rzeczach przykrych, szczególnie nie myśleć o polityce, która bardzo mnie denerwuje i wprowadza mnie w całkiem niepotrzebne mi stresy.
Życzę Wszystkim pełnego słonka i wesołych kolorowych kwiatów poniedziałku i takiego całego tygodnia.