LATO, LATO wszędzie

zwariowało, oszalało moje serce.
A lato tak po cichu przyszło wczoraj.
Właśnie 21 czerwca jest najdłuższym dniem roku, po nim przychodzą już niestety dni co raz krótsze.
Ale spokojnie, jeszcze troszkę tym przedłużonym dniem cieszyć się będziemy, może jeszcze miesiąc, nawet dwa miesiące nie będziemy takich widocznych zmian odczuwać. Będzie słonko, będzie zabawa.
Wczorajszy dzień też był słoneczny, chociaż w Krakowie burzą nieco postraszyło, ale skończyło się na mruczeniu i na deszczu.
Akurat siedziałam sobie wczoraj w Parku i łapałam moje Pokemony, nie zważając najpierw na niezbyt dotkliwe krople deszczu, zresztą obok baraszkowało też i troje fajnych maluchów, którym też deszcz też za bardzo nie przeszkadzały
Ale w pewnym momencie deszcz zrobił się bardziej dotkliwy, więc zaczęłam się ewakuować z Parku tylko, akurat gdy już doszłam do swojego domu, deszcz akurat przestał padać Ot złośliwość natury.
Ale już nie było sensu powracać do Parku, resztę popołudnia spędziłam na balkonie i w domu.
A dzisiaj………. dzisiaj znów od rana jest bardzo ciepło, chociaż na razie jeszcze temperatura pozwala jakoś egzystować.
Rano przeczytałam zatrważający artykuł o emerytach, ich wyposażeniu i ich biedzie.
Będzie podobno jeszcze gorzej, teraz emeryt dostaje około 56 procent ostatniego uposażenia, w przyszłości otrzymywać będzie tylko emeryturę w wysokości 30 procent, czyli głodową.
Przy szalejących ostatnio podwyżkach ciężko będzie się utrzymać na jako takim poziomie, chyba nawet więźniowie mają lepsze warunki bytu, niż nie jeden emeryt.
Nie zazdroszczę wcale więźniom, ale to nie emeryci są winni, że ich czas produktywności dla państwa się skończył i nie stać ich na godziwe życie, przy tym więzień, który jednak dopuścił się przestępstwa takie godne życie, pełne dla niego praw ma zapewnione. To raczej sprawiedliwe chyba nie jest, prawda?
Dlatego wymyśliłam sobie, program dla emerytów: 50 procentową zniżkę na lekarstwa, które w pewnym wieku niestety są nieodzowne, a także raz na tydzień 50 procentową zniżkę na podstawowe produkty potrzebne do życia, a więc na chleb, mąkę kasze, makaron, a także na warzywa, mięso i owoce, bo głodny emeryt, to chory emeryt. Nie wiem, jakby miało to być w praktyce przeprowadzane, może miałby odpowiednią książeczkę emeryta, w której zaznaczałoby się specjalne adnotacje zakupów, oczywiście do pewnego ich limitu, aby z kolei nie mogły one być wykorzystywane przez nieodpowiednie osoby poza emerytalnym wiekiem
Czy byłoby to uwłaczające dla takiego emeryta? Może troszkę, ale kto czułby się poniżony mógłby po prostu nie korzystać z takiego bonusa, chociaż w wielu wypadkach na pewno przyniósł by on wielu starszym osobom pewna ulgę.
Również i osoby starsze powinny mieć ulgę na opłaty gazowe i energii elektrycznej, bo korzystanie z nich nie jest wcale żadnym luksusem życia, tylko zwyczajną koniecznością.
Tyle mówi się o pomocy socjalnej ludziom nisko uposażonym, tym czasem tych najbardziej poszkodowanych galopującymi podwyżkami cen nikt nie chroni, bo trudno powiedzieć, żeby jednorazowa trzynastka, która w tym roku została emerytom przyznana, zresztą z wiadomych, politycznych tylko powodów, rozwiązywała problemy tej licznej grupy ludzi.
Można by jeszcze pomyśleć o ustanowienie stanowisk pracy dla osób starszych, którzy jeszcze chętnie by sobie popracowali, chociażby po to, aby wyjść do ludzi, czuć się potrzebnym, dorobić parę groszy do tej skromnej emerytury.
Na pewno można by wynaleźć takie przejściowe miejsca pracy dla tych, którzy jeszcze czują się na tyle zdrowi, że mogliby innym pomagać.
Pierwszy pomysł, który przyszedł mi do głowy, to etat ” zastępczej babci” w przedszkolu, czy w żłobku, gdzie panie mogłyby dozorować grupki złożone z niewielkiej grupy dzieci, bawić się z nimi, opowiadać bajki, czy czytać im książeczki. Niejednokrotnie starsze panie same są już babciami i doskonale wiedzą, czego takie przyszywane wnuki od nich by potrzebowały.
Pewnie jest i wiele innych ciekawych stanowisk, które ze spokojem można by było przydzielić starszym ludziom, zapewniając im naprawdę pewien komfort życia ciągle jednak przecież człowieka.
Oczywiście taka dodatkowa praca byłaby dobrowolna i trwała tak długo, dopóki zainteresowana osoba miała na tyle sił, aby się takiej pracy podejmować.
Bo ile można bezproduktywnie w domu siedząc, nawet oglądając co raz bardziej nudne programy TV??????
Fantazja mnie dzisiaj poniosła, ale myślę, że wiele osób czytających te moje propozycje, by mnie poparło prawda?
A co jeszcze ciekawego napiszę?
Otóż w moim pokój pachnie…cukrem waniliowym.
Przeczytałam gdzieś wczoraj, że wysypany na talerzyk cukier waniliowy odstrasza komary, rzeczywiście gdy zastosowałam ten chytry fortel, jakoś nie słyszałam już tego złośliwego bzyczenia koło ucha.
A o zapach wanilii jest bardzo przyjemny dla moich nozdrzy, wcale mi nie przeszkadza.
Ciekawa jestem, na pewno istnieją perfumy o zapachu wanilii, czy one też odstraszałby komary ???????
Dzisiaj w Mrowinach bardzo smutny dzień pogrzebu małej Kristinki.
Jestem całym sercem i moimi myślami w miejscu, gdzie własnie ta smutna uroczystość się odbywa, myślę, że uczestniczą w niej prawdziwe tłumy ludzi.
Odpoczywaj w spokoju malutka Kristinko miałaś jeszcze tyle życia przed sobą, zły człowiek Ci go odebrał…..

Życzę przyjemnej pogody na dzień dzisiejszy, bez gwałtownych i niebezpiecznych burz i innych anomalii pogodowych, o których tyle ostatnio się czyta.