BOŻE CIAŁO

Kraków to miasto bardzo mocno związane z tym kościelnym świętem.
Pierwsza uroczystość tej okazji została wprowadzona w roku 1320 przez biskupa Nankiera, właśnie w Diecezji Krakowskiej..
Jest to jedno z najważniejszych katolickich świąt, dzień, w którym czcimy Chrystusa, ukrytego pod postacią Chleba i Wina, niesionego w monstrancji do czterech kolejnych ołtarzy, przed którymi są odprawiane specjalnie na ten dzień ułożone modlitwy i przy każdym z czterech ołtarzy głoszone jest przez biskupa prowadzącego procesję słowo Boże.
Centralne obchody tego święta w Krakwie odbywają się na Krakowskim Rynku, przed kościołem Mariackim, gdzie zostaje złożona Monstrancja, niesiona w uroczystej procesji z Katedry na Wawelu, przez ulicę Grodzką właśnie do Rynku.
Jak widać na tym archiwalnym zdjęciu, zawsze w tej procesji zawsze brały udział tłumy ludzi.
Teraz jest podobnie, ta procesja odbywa się w Krakowie w godzinach rannych, a popołudniu prawie we wszystkich krakowskich kościołach również odbywają się dziękczynne procesje.
Pamiętam, że gdy żyła jeszcze moja sąsiadka, pani Maria, zawsze popołudniu w tym dniu brałam z Nią udział w procesji na Kazimierzu. Po mszy św procesja wychodziła z Bazyliki Bożego Ciała , przemierzała kilka ulic starego Kazimierza, aby w uroczystym orszaku znów do Bazyliki powrócić. Zawsze był to bardzo rozmodlony i niezwykle kolorowy orszak, niosący figurki, sztandary, a małe dzieci, ubrane w krakowskie stroje, rzucały przed Monstrancję zamieszczone w małych koszyczkach płatki pięknie pachnących, kolorowych kwiatów.
Zawsze potem wracałam do domu trochę zmęczona, bo ta uroczystość trwała kilka godzin, ale byłam szczęśliwa, że miałam okazję w tak pięknej uroczystości brać udział.
Dzisiaj już niestety nie ma pani Marii, ale właśnie szczególnie w tym dniu zawsze Ją wspominam, o Niej myślę. Była bardzo dobrą i prawą kobietą i chociaż pewno jak każdy człowiek miewała swoje humorki i gorsze dni, ale nigdy żadnego człowieka nie skrzywdziła, w miarę swoich możliwości pomagała, a bardzo głęboka i prawdziwa wiara zawsze była dla Niej najważniejszym drogowskazem w życiu.
Dla niej zawsze TAK oznaczało TAK, a NIE – NIE !!!!
W sprawach wiary była bardzo stanowcza i nikt nigdy nie mógł Jej zmienić w swoich poglądach. Tym własnie zawsze bardzo mi imponowała.

Czasy bardzo się zmieniają, teraz często ci, który ogłaszają się prawdziwymi katolikami bardzo od zasad wiary odchodzą, bądź to z przerysowanej ideologi, bądź z braku rozeznania, co naprawdę jest dobre, a co złe.
Ale nie do nas należy ocena ich religijności, co prawda pani Maria zawsze mówiła, że błądzących należy upominać, ale niestety w tych dziwnych czasach niejednokrotnie byłoby to bardzo trudne, na pewno nie czułabym się na siłach, aby to przeprowadzić.

Zapowiadają na dzisiaj bardzo gorący, niestety również zagrożony burzami dzień.
Ale mimo tych trochę niepokojących wieści życzę Wszystkim miłego świętowania, radości w rodzinnym kręgu, bo właśnie każdy taki świąteczny dzień pozwala nam na poświęcenia swojej Rodzinie więcej czasu i spędzenia z nimi wspólnych chwil.