dzik jest dziki,dzik jest zły, dzik ma bardzo ostre kły

Południe już minęło, a ja nic, a nic jeszcze się w moim blogu nie wyprodukowałam.
Ale wszystko dlatego, że co prawda wstałam dzisiaj sobie dosyć wcześnie, bo już przed siódmą, tak po prawdziwe to nawet Magda obudziła mnie telefonem (że ta dziewczyn pospać sobie nie może ), więc już koro świta kawkę sobie zrobiłam.
Nie pomogła, nadal byłam skacowana, jakbym poprzedniego dnia co najmniej pół litra wypiła, a przecież piłam tylko wodę mineralną, żadnego alkoholu nawet nie powąchałam
To co było zrobić?. poszłam sobie raz jeszcze do łóżeczka i smacznie kapeczkę sobie z dwie godzinki pospałam.
Tym razem obudził mnie telefonem VIP, ale całe szczęście, bo już przyszła stosowna pora na wstawanie.
Co prawda w głowie nadal miałam małego kręciołka, ale już zdecydowanie mniejszego, niż rano i tym razem czarna kawa, bez mleka pomogła, postawiła mnie na nogi.
Coś podejrzanie często mam te kręciołki ostatnio w głowie, ale pewnie to wszystko dzięki tej pogodzie made in Sahara, chociaż wczorajszy dzień był przecież nieco lżejszy niż poprzednie.
Niestety upał powraca i ja tylko boję się, żeby z nią z tej Sahary jakieś lwy i inne straszne zwierzęta do nas nie przypełzły.
Jeżeli już koniecznie będę sobie chciała takiego lwa oglądnąć, pójdę sobie , chociaż zdecydowanie nie lubię łazić i to z wielu powodów do ZOO.
Chociaż niekoniecznie tam można spotkać dziką zwierzynę……
Nie tak dawno, na przykład można było spotkać dziki koło Galerii Kazimierz w Krakowie, na Wawelu urzędował sobie rudy lis, a w naszej krakowskiej Wiśle jak gdyby nigdy nic pływał sobie jeleń.
O wcale w tym nic dziwnego, zwierzęta w poszukiwaniu jedzenia często pokonują strach i pod domostwa się zakradają.
Na całe szczęście po moim parku dzikie zwierzęta nie biegają, tam jest tylko sporo różnych ras i nie ras psów, które nawet wcale ze sobą się nie gryzą, a świetnie bawią, biegając po trawniku.
Nawet ze zdumieniem podziwiałam tę zgodną zabawę tych wesołych czworonogów, mimo, że z nieba lał się żar, one wesoło jeszcze biegały.
A dzik? no cóż, już dwa wpisy temu pisałam tym śmiesznym zwierzęciu w naszym parku, na szczęście to był tylko kawałek pnia, udający tego dzikiego zwierzęcia.
W poniedziałek rozpoczynamy miesiąc lipiec.
Bardzo ciekawa jestem, czy znów do Parku Krakowskiego powrócą te letnie niedzielne pikniki, jakie w zeszłym roku w nim się odbywały.
Może nawet już jutro będzie uroczysta inauguracja tego miłego, letniego zwyczaju, chociaż raczej nie, przecież jutro jeszcze czerwiec mieć będziemy. To może od następnej niedzieli?
I znów pokażą się te pyszne różno smakowe lody z budki i te lody rolkowane, w kubku podawane, chociaż, jak już pisałam w Avitexie sprzedawano bardzo pyszne lody grejpfrutowe, dzisiaj też tam się wybieram.
Życzę bardzo przyjemnego sobotniego odpoczynku.