niedziela godzina 10.20……

Najwyższa pora coś mądrego napisać.
Ale o czym ciekawym można w całkiem leniwą niedzielę pisać?
Od wczorajszego południa jestem w Modlnicy , gdzie bardzo miło czas na tarasie spędzam, pośród przepięknych róż w towarzystwie bardzo sympatycznej suni Abry, która tak mnie pokochała, że gdy Magda z Jackiem i z Jasiem sobie na chwilę pojechali z rodzinną wizytą, Abra nie opuszczała mnie nawet na moment, nawet do toalety za mną biegała.
Trochę pobawiłyśmy się jej ulubioną zabaweczką – krokodylkiem, trochę sobie podrzemałam na tarasowej kanapie, pooglądałam oczywiście swój serial na laptopie, chociaż słoneczko skutecznie mi w tym przeszkadzało.
Ale faktem jest, że wspaniale się przynajmniej dotleniłam, wywaliłam ze swojego organizmu jednak wszystkie smogowe pozostałości, bo pogoda była wspaniała, cieplutka, dopiero pod wieczór lekki wiaterek się zerwał i nawet musiałam zarzucić lekki sweterek na ramiona.
Myślałam, że po takiej szokowej tlenowej, terapii będę spać jak niemowlę, tym czasem o trzeciej niestety sen odpłynął i trochę nocy zmitrężyłam na serialu.
Od rana jest bardzo słonecznie, aczkolwiek nieco chłodny wiaterek jednak nieco mnie orzeźwia

A jakie mam plany na dzisiaj? Wszystko zależy od miłych gospodarzy
Na pewno jednak będę myślami 10 lat wstecz, bo to był ostatni dzień życia mojej kochanej Siostry Ani, dzień później, 10 czerwca już musieliśmy się pożegnać.
Siedzę na tarasie i spoglądam na dom Ani i wydaje mi się, że za chwilę usłyszę Jej głos: Ewa, chodź na kawę.
Smutno mi………

Miłej niedzieli wszystkim życzę