Ty przechowasz tę muszelkę…..

……….znalezioną nad Bałtykiem……
Wiem, wiem, w oryginale powinno by nad Wigrami, ale…….
po pierwsze nie wiem, czy akurat nad jeziorami znajdziesz muszelkę, a po drugie te słowa są i tak kierowane do jednej ważnej dla mnie Osoby, Ona dobrze wie, że to o Nią chodzi 🙂
Sobota była rzeczywiście niesamowicie gorącym dniem i byłam szczęśliwa, że nie muszę na ten upał wychodzić na ulicę, zalaną dokładnie słońcem i owianą gorącym, wprost afrykańskim powietrzem.
Głównie na moim niewielkim balkonie więc w związku z tym sobie urzędowałam.
Jak to dobrze, że są w internecie kamerki, z przyjemnością oglądałam na nich polskie plaże.
Dzięki nim w czasie jednego dnia odwiedziłam tyle nadmorskich miejscowości , „byłam” na tylu plażach na pewno w realu byłoby to nie wykonalne.
Wiem, to był tylko namiastka, ale i tak miło przez to czas spędziłam przed komputerem, gdy uciekałam od słoneczka na balkonie.
Zamiast polityki – buszowanie po polskich plażach.
Pewnie dzisiaj tez podobnie czas spędzę, bo już od rana zaduch się zrobił.
No może zrobię tylko jeden, malutki wyjątek, powiem, że wyjąteczek i przytoczę wczorajsze słowa wielkiego GURU :

Musimy wygrać wybory, żeby obronić Polskę i wykorzystać jej potencjał”

Zaznaczył, jeszcze że przebudowa naszej ojczyzny to jest naprawdę ogromne, herkulesowe zadanie.
No to przypominam, że szóstym zadaniem Herkulesa było wyczyszczenie Stajni Augiasza.
Niestety Pis taką Stajnię Augiasza z Polski uczynił, moje pytanie kto i kiedy tę polską Stajnię Augiasza wysprząta????
O jeszcze jeden tylko polityczny cytat tutaj przysposobię:
Rada Carycy Katarzyny na ujarzmienie Polaków , jak widać ostatnio po zamieszczanych ostatnio sondażach jest wciąż aktualna.

– Rządzić będzie łatwo, gdy już podzielisz. Wywołaj taki konflikt, aby rozżarli się na siebie wzajem. (…) A potem uderz w strunę najmocniejszą — w punkt wiary. To czułe miejsce, dewoci zawyją. Imieniem wolności żądaj równych praw dla innowierców. Zobaczysz jaki wulkan się otworzy– tak brzmi fragment instrukcji jak podbić Polaków, wydana przez carycę Katarzynę. Pismo jest fikcyjne, pochodzi z książki „Milczące psy” Waldemara Łysiaka z 1983 r. – jest jednak dziś niezwykle aktualne.

Kaczyńskiemu niestety to się udało, widać, że ma ciągłe prorosyjskie ciągotki do niszczenia Polski

To tyle z politycznej dziedziny na dzisiaj.
Wróćmy jednak do naszej gorącej rzeczywistości zza okna.
Dzisiaj dostałam fotkę Uleczki, oczywiście z kijkami biegającej skoro świt po plaży w Ustroniu Morskim.
Byłam tam kiedyś na wczasach z moją siostrą i z jej rodziną.
Co prawda nie mam wspaniałych stamtąd wspomnień, bo przez całe dwa tygodnie, które tam spędziłam, calutki czas lał deszcz, a do tego trzeba dodać, że mieszkałam w namiocie, który przemakał i nawet codzienne przenoszenie mojego namiotu na nowe, suchsze miejsce nie na wiele się zdawało.
O Boże, jak ja wtedy zazdrościłam tym ludziom, którzy mieszkali w domu wczasowym, mieli przynajmniej suche ubranie i suche buty, a ja ciągle musiałam łazić w mokrej garderobie, która nie miała nawet kiedy się wysuszyć Najgorsze były buty, które całkiem mokre powodowały nie tylko specyficzny zapach, ale także jakieś zmiany na moich stopach, powstawały pękające pęcherzyki, które potem prawie rok jeszcze leczyłam, zanim się tej miany skutecznie nie pozbyłam.
Jedyną pociechą była tylko dla mnie moja bokserka Tina, która ze mną w namiocie mieszkała, ale musiałam ją pilnować, bo w nocy wypuszczała się na łowy po cudzych namiotach, wykradała stamtąd źle zabezpieczone jedzonko, którym się pożywiała, gdy ja smacznie spałam. Oczywiście zawsze kończyło się to awanturą, bo wreszcie ktoś podglądnął tego nocnego złodzieja i sprawa się wydała. Poza tym Tina atakowała małe dzieci, nie, żeby je gryzła, ale skutecznie je straszyła, więc musiała być przywiązywana do prowizorycznej budy, a odwiązywałam ją idąc z nią na spacerki i oczywiście w nocy. Nie miała prawa samotnie po polu namiotowym sobie baraszkować. Ale z kolei, z powodu deszczowej pogody te spacerki też musiały być ograniczane.
Słonko zaświeciło mi wtedy tylko dwa razy, w dniu w którym przyjechałam do Ustronia i jeden dzień przed moim wyjazdem, wtedy cały dzień, dla ironii była wprost lampa, aż szkoda było wyjeżdżać. W pozostałe dnie lało z małymi przerwami na zachmurzone niebo, słonka jakoś nie było widać.
Było mi mokro, źle, kichałam, stopy mnie bolały, niemiłosiernie swędziały, ale przynajmniej miałam dobre towarzystwo Ani i jej dzieci.
Grunt to wspaniała Rodzinka, nawet na wakacjach!!!!!
Właściwie zawsze lubiłam te rodzinne wakacje, nawet, gdy musiałam mieszkać w namiocie.
No cóż, to było bardzo, bardzo dawno temu, ale wciąż jeszcze pamiętam.
Ale jak wiem, Uleczka takich kłopotów nie ma, jak te, o których powyżej wspominałam.
Na zamieszczonych przez Ulkę zdjęciach jest uśmiechnięta, szczęśliwa jej twarz i bardzo dobrze, po to Uleczku pojechałaś nad to morze, po zdrowie, po uśmiech i po miłe towarzystwo o to własnie wszystko w zasięgu ręki Uleczko masz i nadal Ci wspaniałych wakacji życzę.
Zagrożenie burzami nadal Polskę obowiązują, tam gdzie przeszły przynosiły sporo zniszczeń, mam nadzieję, że Kraków one nie dopadną, chociaż temperatura znów na termometrach już jest wysoka, a co będzie potem?????
Miłej niedzieli wszystkim życzę.